środa, 4 czerwca 2014

Od Sandry Poród

Zaraz po kolacji pobiegłyśmy z Paulą do stajni wraz z kocami.Ułożyłyśmy wygodnie siodła i położyłyśmy na nich głowy.Nagle usłyszałam jak coś charczy a poza tym strasznie się wierci.Zajrzałam do boksu Blue,która kładła się na podłogę.
-Paula,chodź tu szybko!-szepnęłam do niej,a ona po chwili stała koło mnie.Blue położyła się na boku i ciężko oddychała.Po ok.40 min.źrebak był w drodze,bo wystawały mu już nogi.Łzy szczęścia napływały mi do oczu.Oprócz sapania Blue usłyszałyśmy kolejne.Podbiegłyśmy do boksu Zamieci,która leżała na ziemi i dyszała.Ja wróciłam do Blue i po cichu weszłam do jej boksu.Położyłam jej głowę na moich kolanach i zaczęłam delikatnie głaskać.
-Spokojnie,kochana.Zaraz będziesz mamusią.-wyszeptałam z uśmiechem.Minęła godzina.Nagle źrebak wyszedł.Był cudowny,ponieważ miał szare umaszczenie.
(Luksor)
-Paula,Luksorek przyszedł na świat.-zawołałam cicho by nie zestresować klaczy.Blue obmyła go swoim językiem.Luksor próbował wstać,ale co chwilę się przewracał.Było to takie słodkie.Nagle Blue znów się położyła.
-Twoja siostrzyczka w drodze,Luksorku.-powiedziałam.Luksor bacznie przyglądał się całemu zdarzeniu.Po godzinie pojawiła się mała klaczka maści bułanej.
(Bryza)
Była przecudowna.Zadowolona Blue wstała i oblizywała je.Patrzałyśmy z Paulą na nie z zauroczeniem.Luksor już stał,natomiast Bryza próbowała wstać.Luksor ostrożnie podszedł od tyłu Bryzy i podtrzymał ją pyszczkiem i pomógł jej wstać.To był cudowny widok.Po chwili maluchy dzielnie stawiając kroki dobrały się do matczynego mleka i zaczęły ssać.
Paula?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz