piątek, 13 czerwca 2014

Od Petera Cd Pauliny

-Na pewno nie zostanę w tyle.-zaśmiałem się klepiąc Wezuwiusza łydkami.Ruszyliśmy szybkim
galopem po dróżce,która naprowadziła nas na wielkie połacie ziemi.Cmoknąłem na ogiera,który przyspieszył.Uśmiechnąłem się mimowolnie i złapałem wodze w jedną rękę.Wezzo wyrównał prawie bieg z innymi końmi,choć one lekko przewyższały go sprawnością.
-Dalej Wezuwiusz!-wykrzyknąłem radośnie podnosząc się w siodle.Koń już równo stukał kopytami z innymi.Poklepałem go ze śmiechem po mokrej szyi i usiadłem w siodle.Dla niego musi być to jednak męczące.
Powoli przeszedłem do kłusa,zostawiając przed sobą dwa ścigające się konie,które też zwalniały zauważając zmęczenie Wezza.
-Świetnie.-uśmiechnąłem się w stronę dziewczyn.-Będę tu przychodził.
<któraś z was?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz