-Są cudowne.-powiedziałam.Położyłyśmy się wreszcie spać.
<Następnego ranka>
Obudziłam się i od razu wyskoczyłam z łóżka.
-Paula,wstawaj!Chodź się przebrać.Dzisiaj pierwszy dzień źrebaków na dworze!-budziłam ją.
-Jeszcze chwila...-mruknęła.Ściągnęłam jej koc i zrzuciłam z siana.
-Wstawaj!-krzyknęłam
-No dobra...-burknęła.Pobiegłyśmy się przebrać.Gdy wróciłyśmy,wzięłam Blue za kantar i wyprowadziłam.Maluchy dzielnie dotrzymywały jej kroku.To samo zrobiła Paula (wyprowadziła Zamieć).
-No to w drogę.-powiedziałam.Wypuściłyśmy maluchy na wybieg,a one bacznie przyglądały się otoczeniu.Nagle Luksor zaczął się bawić z Tornado Juniorem,a Bryza nieśmiało podeszła do Cassandry.
-Jak słodko.-powiedziałam.Huragan zarżał wesoło wraz z Tornadem.Nagle w oddali ujrzałam Stara.
-Nie!-krzyknęłam i rzuciłam się w pogoń.Zatrzymałam się w połowie.Star chciał zrobić coś maluchom.Huragan stanął mu na drodze i parsknął głośno.Skulił uszy i przepędził go,ale Star nie dawał za wygraną.Dostał kopa w udo od Huragana.Tornado również bronił swych dzieci i choć utykał kopnął go tylną nogą w pierś.Star odszedł.
Paula?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz