Zadzwoniłam najpierw po karetkę,która była przy nas po 10 minutach i zaraz po panią Sylwię.Kiedy przyszła zaprowadziłam ją ze łzami w oczach do koni.Tornado i Huragan .Byłam wściekła na Stara.Nieopodal stała Isabel,która zamiast podejść bezczynnie oglądała całe zdarzenie.Podbiegłam do niej.
-Słuchaj no!Ten twój koń dwa razy walczył z moim i Pauli koniem!Pokaleczył ich a teraz się nadal wyrywa.Ty sobie tu stoisz bezczynnie i nic nie robisz.Nasze konie są ranne,nie rozumiesz?!-wrzasnęłam i odeszłam od niej z brakiem sił.Podeszłam do Pauli,która prawie płakała o Tornado.Przytuliłam ją pocieszająco.
Paula?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz