-No i bardzo dobrze.Kto ich wezwał?-spytałam
-Mój tata.
-Ok.To jedziemy?
-Jasne.-po tym osiodłałyśmy jakieś lipicany i pojechałyśmy na nich do lasu.
-Myślę,że Isabel powinna się nastąpić,bo nasze konie o mało co nie zginęły...-powiedziałam,jadąc koło Pauli.
Paula?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz