- Jasne.- Powiedziałam i przeskoczyłam ogrodzenie a Sandra za mną. Wzięłam Ben Hura a Sandra jednego lipicana. Szybko założyliśmy koniom siodła i ogłowia. Po chwili byliśmy już w pełnym galopie. Konie szły gładko. Koło jeziora przystanęliśmy i napoiliśmy konie.
- Jak na razie jestem chyba jedynym chłopakiem w Akademii.
- Nie jest jeszcze mój brat Artur. Na razie jednak jest w szpitalu bo jeden koń z Akademii go kopnął.
Peter?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz