poniedziałek, 23 czerwca 2014

Od Sandry C.D. Paula

-Ja też.Albo go wykastrują,uśpią cokolwiek,bo ja już naprawdę nie mam do niego sił.Nasze konie na tym najbardziej cierpią.
Paula?

środa, 18 czerwca 2014

Od Jeromego Wypadek

Jestem tu kilka dni a jedyną osobą którą poznałem to Magda,ale mnie to rusza bo mam Kibę i Johna. Poszłm po Johna na padok aby go lonżować:

Było zabawni ale nagle on się potknął.Nie mógł wstać.Zobaczyła Paulinę.
Paulina?

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Od Pauli Cd Sandra

Podbiegłam do Stara i Huragana. Próbowałam złapać fryzyjczyka za kantar ale nie dało rady. Nagle na łąkę wskoczył z padoku Tornado. Zaczęli się bić. W końcu udało mi się złapać Stara. Razem z Sandrą przywiązałyśmy go do drzewa.
- Sandra ja już z tym koniem nie wytrzymam.- Powiedziałam.
Sandra?

niedziela, 15 czerwca 2014

Od Sandry C.D. Paula

-Niestety,tak...-powiedziałam i ruszyłyśmy pędem na padok.Huragan właśnie bił się ze Starem.Wyglądało to jakby walka na śmierć i życie.
-Huragan!-wrzasnęłam.Wskoczyłam na padok.Star rozpędził się w moją stronę,natomiast Huragan prędko go dogonił i stanął przede mną odwrócony do mnie.Skulił uszy i starał się odpędzić Stara.
Paula?

Od Sandry C.D. Paula

-Ok,chodźmy.-powiedziałam i ruszyłyśmy.
Paula?

piątek, 13 czerwca 2014

Od Petera Cd Pauliny

-Na pewno nie zostanę w tyle.-zaśmiałem się klepiąc Wezuwiusza łydkami.Ruszyliśmy szybkim
galopem po dróżce,która naprowadziła nas na wielkie połacie ziemi.Cmoknąłem na ogiera,który przyspieszył.Uśmiechnąłem się mimowolnie i złapałem wodze w jedną rękę.Wezzo wyrównał prawie bieg z innymi końmi,choć one lekko przewyższały go sprawnością.
-Dalej Wezuwiusz!-wykrzyknąłem radośnie podnosząc się w siodle.Koń już równo stukał kopytami z innymi.Poklepałem go ze śmiechem po mokrej szyi i usiadłem w siodle.Dla niego musi być to jednak męczące.
Powoli przeszedłem do kłusa,zostawiając przed sobą dwa ścigające się konie,które też zwalniały zauważając zmęczenie Wezza.
-Świetnie.-uśmiechnąłem się w stronę dziewczyn.-Będę tu przychodził.
<któraś z was?>

Od Jerome'go DOŁĄCZENIE

Kiedy tu dołączyłem wziąłem Johna i wyprowadziłem z boksu.Przywiązałem,poszłem po szczotki i sprzęt.Wyczyściłem,założyłem ogłowie,wytok,czaprak,podkładkę,siodło i na końcu ochraniacie.Odczepiłem go,szliśmy na chwilę do pokoju a ja nawęd nie musiałem go trzymać.Wziąłem toczek,wsiadłem i pojechałem na ujeżdżalni otwartej.Spotkałem jakąś dziewczynę i ona powiedziała:
-Cześć
-Cześć
-Jak masz na imię?
-Jerome a ty?
-Magda a jak ma na imię twój koń?
-John a twój?
-Piorun
-Czekaj muszę zacząć jazdę bo John się wkurzy-zaśmialiśmy się
Zacząłem chwile stępować,kłusować ale na chwilę  zszedłem bo jakiś koń zaczął biegać przez maneż powiedziałem do Johna:
-Czekaj tu na mnie!
Stał czekając.Kiedy złapałem go zaprowadziłem na padok. Magda powiedziała:
-Idziemy na koniach do lasu?
-Pewnie,że tak
John widać było,że się popisywał więc najechał na przeszkodę.Magda się śmiała a ja krzyknąłem:
-Zapomniałem mam zawody z ujeżdżania!
-Masz strój i wszystko do ujeżdżenia więc tam jedźmy
Kiedy tam dojechaliśmy na szczęście była moja kolej więc zacząłem pokaz:

Po kilku godz. wygrałem!
(Magda?)

czwartek, 12 czerwca 2014

Od Pauli Cd Peter

- Czekaj Sandra choć idziemy o Trewora bo trzeba mu zrobić przejażdżkę.- Powiedziałam. Po chwili Sandra siedziała już na koniu Artura.
- Mam nadzieję że twój koń jest szybki bo niewiele koni może równać się z tymi. To potomkowie Secretariata, Seabiscuita i Ruffian.  Są wyjątkowo szybkie.- Powiedziałam.
Peter?

Od Petera Cd Pauliny

-No cóż...przykro mi.-powiedziałem po chwili.Poklepałem Wezza po łopatce i podciągnąłem popręg oczywiście podnosząc łeb konia.
-Dużo macie koni.-zagaiłem po chwili.Na pastwiskach sięgających kilka hektarów pasła się masa źrebaków z matkami,jak i innych koni.Dziewczyny przytaknęły.-Swoją drogą,chyba nie poznałem waszych imion.
-Paulina.-przedstawiła się brunetka na karym folblucie.
-Sandra.-powiedziała ta na siwku.
-Miło mi was poznać.-ukłoniłem się nisko,co nie spodobało się ogierowi,który zaczął przebierać nogami.-Jestem Piotrek.Możecie mówić mi także Peter.
Dziewczyny uśmiechnęły się i zabrały do podciągania popręgów.Zaraz mieliśmy ruszać.
-Czy macie w terenach jakieś długie i szerokie polany,wprost idealne do dzikiego galopowania?-spytałem po chwili z uśmiechem.Paulina przytaknęła.
-Zaprowadzimy cię.-powiedziała Sandra i klepnęła konia łydkami.Ruszyłem ostatni,ciekaw,jak duże są ich pola.
<Paulina?>

Od Pauli CD Peter

- Jasne.- Powiedziałam i przeskoczyłam ogrodzenie a Sandra za mną. Wzięłam Ben Hura a Sandra jednego lipicana. Szybko założyliśmy koniom siodła i ogłowia. Po chwili byliśmy już w pełnym galopie. Konie szły gładko.  Koło jeziora przystanęliśmy i napoiliśmy konie.
- Jak na razie jestem chyba jedynym chłopakiem w Akademii.
- Nie jest jeszcze mój brat Artur. Na razie jednak jest w szpitalu bo jeden koń z Akademii go kopnął.
Peter?

Od Petera

-Spokojnie wierciuchu!
Wezuwiusz chodził po całym boksie machając ogonem i podnosząc wysoko głowę dając mi do zrozumienia,jak bardzo nie chce być osiodłany.Podszedłem powoli do zdenerwowanego ogiera i schowałem za sobą skórzane ogłowie.Koń,nie widząc już zagrożenia opuścił łeb i parsknął,jakby obwiniał mnie o to,że musi być koniem do jazdy.Uśmiechnąłem się mimowolnie i poklepałem Wezza po boku.Chwilę tak stałem,patrząc,jak stworzenie się rozluźnia.Po kilku minutach cicho i powoi,nie wpatrując się w konia zarzuciłem mu wodze na szyję.
-Widzisz?-szepnąłem zadowolony znów głaszcząc ogiera.
Cóż,mimo wszystko był to koń,z którym TRZEBA pracować.Nie chce mieć zakładanego rzędu,obraża się,gdy podnoszę mu kopyta.Dopiero w czasie terenów ożywa i staje się dzikim mustangiem.
Ilekolwiek by miał wad,i tak polubiłem go.
Prawdziwym skoczkiem stał się dopiero,gdy zacząłem wychodzić poza tereny farmy,na której dorastałem.Tam potrafi przeskakiwać i strumyki,jak obalone drzewa.Przy innych,na określonym torze bywało gorzej.Ale i tak to lubi.
Po niedługim czasie Wezuwiusz stoi naburmuszony w końcu boksu,oczywiście tyłem.Próbuje manewrować mymi uczuciami,chce,bym czuł się winny.Winny czego?Tego,że zamiast losu konia idącego na rzeź dostał to?Dostatnie życie?
Może według niego nie było takie wspaniałe,bo musiał chodzić po siodłem.
Po określonym torze.
-Chodź uparciuchu.-złapałem wodze i powoli wyszedłem z boksu zostawiając stajnie za sobą.Zauważyłem przy maneżu dwie dziewczyny rozmawiające ze sobą.Zapiąłem toczek i wsiadłem na obrażonego konia.
-Cześć.-próbuję zwrócić ich uwagę.-Któraś ma ochotę na teren?
<Paula?>

Od Pauli Cd Sandra

- Sandra a chcesz żeby on zbadał też twojego konia?- Zapytałam. Nagle usłyszałyśmy bojowe rżenie.
- Sandra słyszałaś?
Sandra?

Od Sandry C.D. Paula

-No i bardzo dobrze.Kto ich wezwał?-spytałam
-Mój tata.
-Ok.To jedziemy?
-Jasne.-po tym osiodłałyśmy jakieś lipicany i pojechałyśmy na nich do lasu.
-Myślę,że Isabel powinna się nastąpić,bo nasze konie o mało co nie zginęły...-powiedziałam,jadąc koło Pauli.
Paula?

Od Pauli CD Sandra

- Wieczorem jak wrócimy ze szpitala od Artura.- Powiedziałam.
- A właśnie choć idziemy się przebrać bo za 15 minut jedziemy.
Sandra?

Od Sandry C.D. Paula

-Dobra,to kiedy je przywiozą?-spytałam
Paula?

czwartek, 5 czerwca 2014

Od Pauli Cd Sandra

- Jasne czemu nie?- Powiedziałam.
- A Sandra nasi ojcowie sprowadzają jakiegoś chirurga od koni do nas. Ma zbadać dokładnie Tornado i poskładać mu nogę. 
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Mogłybyśmy ale wątpię czy utrzymają na delikatnych grzbietach siodła westernowe i nas a poza tym Star jest strasznie silny wiec  żeby go utrzymać na lasso trzeba ciężkich koni.  Mają przywieźć 3 mustangi na razie może na nich?- Zaproponowałam.
Sandra?

Od Sandry C.D. Paula

-Ślicznie.-powiedziałam.
-Paula,jedziemy się przejechać konno do lasu?-spytałam.
Paula

Od Sandry C.D. Paula

-Nie widzę przeszkód.-powiedziałam.Kiedy ojciec Pauli odszedł,spytałam:
-Paula co powiesz na to by zaganiać Stara na lipicanach?-spytałam.
Paula?

Od Pauli Cd Sandra

- Są takie urocze.- Powiedziałam.
- Choć zobaczymy do Faworyty.- Powiedziałam. Kiedy tylko do niej doszliśmy  zauważyliśmy że rodzi. Po chwili pojawiły się na świecie dwa źrebaki kary i kasztanowaty.


- Oba to samce. Artur powiedział że jeśli tak będzie to nazwie je: karego War Admiral a kasztanowatego Big Red.- Powiedziałam.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Ten koń jest naprawdę nienormalny.- Powiedziałam wskazując na Stara. Wtedy zawołał  nas mój tata.
- Dziewczyny.- Powiedział.
- Musicie mi pomóc. Star robi się coraz bardziej niebezpieczny dla koni a teraz również dla źrebaków.  Więc chciałbym utworzyć taki patrol. Wy byłybyście razem z Arturem jego dowództwem. Każdy z was miałby 4 lassa, pistolet usypiający i bicz. Wiecie jeździłybyście na wybranych koniach i pilnowały stad. Kiedy Star by zaczynał walkę najpierw próbowałybyście biczem go odegnać jeśli to nie poskutkuje to łapałybyście go na lassa i odprowadzały do stajni. W ostateczności używałybyście pistoletów usypiających. Zgadzacie się?- Powiedział.
- Ja tak a ty Sandra?
Sandra?

środa, 4 czerwca 2014

Od Sandry C.D. Paula

-Są cudowne.-powiedziałam.Położyłyśmy się wreszcie spać.
<Następnego ranka>
Obudziłam się i od razu wyskoczyłam z łóżka.
-Paula,wstawaj!Chodź się przebrać.Dzisiaj pierwszy dzień źrebaków na dworze!-budziłam ją.
-Jeszcze chwila...-mruknęła.Ściągnęłam jej koc i zrzuciłam z siana.
-Wstawaj!-krzyknęłam
-No dobra...-burknęła.Pobiegłyśmy się przebrać.Gdy wróciłyśmy,wzięłam Blue za kantar i wyprowadziłam.Maluchy dzielnie dotrzymywały jej kroku.To samo zrobiła Paula (wyprowadziła Zamieć).
-No to w drogę.-powiedziałam.Wypuściłyśmy maluchy na wybieg,a one bacznie przyglądały się otoczeniu.Nagle Luksor zaczął się bawić z Tornado Juniorem,a Bryza nieśmiało podeszła do Cassandry.
-Jak słodko.-powiedziałam.Huragan zarżał wesoło wraz z Tornadem.Nagle w oddali ujrzałam Stara.
-Nie!-krzyknęłam i rzuciłam się w pogoń.Zatrzymałam się w połowie.Star chciał zrobić coś maluchom.Huragan stanął mu na drodze i parsknął głośno.Skulił uszy i przepędził go,ale Star nie dawał za wygraną.Dostał kopa w udo od Huragana.Tornado również bronił swych dzieci i choć utykał kopnął go tylną nogą w pierś.Star odszedł.
Paula?

Od Sandry Poród

Zaraz po kolacji pobiegłyśmy z Paulą do stajni wraz z kocami.Ułożyłyśmy wygodnie siodła i położyłyśmy na nich głowy.Nagle usłyszałam jak coś charczy a poza tym strasznie się wierci.Zajrzałam do boksu Blue,która kładła się na podłogę.
-Paula,chodź tu szybko!-szepnęłam do niej,a ona po chwili stała koło mnie.Blue położyła się na boku i ciężko oddychała.Po ok.40 min.źrebak był w drodze,bo wystawały mu już nogi.Łzy szczęścia napływały mi do oczu.Oprócz sapania Blue usłyszałyśmy kolejne.Podbiegłyśmy do boksu Zamieci,która leżała na ziemi i dyszała.Ja wróciłam do Blue i po cichu weszłam do jej boksu.Położyłam jej głowę na moich kolanach i zaczęłam delikatnie głaskać.
-Spokojnie,kochana.Zaraz będziesz mamusią.-wyszeptałam z uśmiechem.Minęła godzina.Nagle źrebak wyszedł.Był cudowny,ponieważ miał szare umaszczenie.
(Luksor)
-Paula,Luksorek przyszedł na świat.-zawołałam cicho by nie zestresować klaczy.Blue obmyła go swoim językiem.Luksor próbował wstać,ale co chwilę się przewracał.Było to takie słodkie.Nagle Blue znów się położyła.
-Twoja siostrzyczka w drodze,Luksorku.-powiedziałam.Luksor bacznie przyglądał się całemu zdarzeniu.Po godzinie pojawiła się mała klaczka maści bułanej.
(Bryza)
Była przecudowna.Zadowolona Blue wstała i oblizywała je.Patrzałyśmy z Paulą na nie z zauroczeniem.Luksor już stał,natomiast Bryza próbowała wstać.Luksor ostrożnie podszedł od tyłu Bryzy i podtrzymał ją pyszczkiem i pomógł jej wstać.To był cudowny widok.Po chwili maluchy dzielnie stawiając kroki dobrały się do matczynego mleka i zaczęły ssać.
Paula?

Od Pauli Cd Sandra

- No to idziemy przyszykować sobie łóżka w stajni.- Zaśmiałam się kiedy skończyłyśmy.  W nocy około 1 coś zaczęło się dziać w boksie Zamieci. Poszłyśmy tam i zobaczyłyśmy dwa cuda. Śliczne kare źrebaczki.


- To mamy już Tornado Juniora i Cassandrę.- Zaśmiałam się. Nagle zaczęło się to samo u Blue.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Ale przecież to niemożliwe żeby koń lub jakiekolwiek inne zwierzę miało złamane ścięgno. Ścięgna mogą być naderwane, zerwany lub naciągnięte ale nigdy złamane.- Powiedziałam.  Poszłam do taty i powiedziałam:
- Tornado musi mieć zrobione prześwietlenie nóg.- Powiedziałam. Tato zgodził się. Po godzinie było już zdjęcie z prześwietlenia.
- Na zdjęciu widać wyraźnie złamanie.- Powiedziałam.
Sandra?


Od Sandry C.D. Paula

Skinęłam głową.Po chwili przybiegła pani Sylwia i zaczęła badać Tornado.Na wszelki wypadek zbadała też Huragana i podała im jakieś zastrzyki.Podeszła do nas i zaczęła:
-Tornado ma złamane ścięgno i mocne stłuczenie nogi,natomiast Huragan ma coś z pęciną.-powiedziała.
-Odwiedzę was jeszcze jutro o 16:00 i zobaczymy co dalej.Cześć,dziewczyny.-powiedziała na pożegnanie i odeszła.
-Jak to Huragan ma coś z pęciną?!-wrzasnęłam
Paula?

Od Sandry C.D. Paula

-No to śpimy na siodłach!-powiedziałam.Uśmiechnęłam się.Nagle przyszedł mój ojciec.
-Dziewczyny,mogłybyście wykąpać ciężarne klacze?Albo przynajmniej delikatnie polać je wodą chłodną ze szlauchu,bo jest taki upał,że ja sam nie wytrzymuję.Możecie to dla mnie zrobić?-spytał.
-Jasne.-powiedziałyśmy chórkiem i pobiegłyśmy po klacze.Ustawiłyśmy je rządkiem i lałyśmy je chłodną wodą.Konie najwyraźniej poczuły nijaką ulgę.
Paula?

Od Pauli Cd Sandra

- Może to i to.- Powiedziałam.
- Zaczekamy na weterynarza i będziemy pewne.- Powiedziałam.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Jasne. Czemu nie.- Powiedziałam.
- A Sandra mój dziadek był ułanem wiesz że oni spali z siodłami zamiast poduszek?
Sandra?

Od Sandry C.D. Paula

-Wiesz,ja miałam praktyki u weterynarza,ale zrezygnowałam z powodu Blue.Miała mały wypadek.-powiedziałam macając nogę konia.Kiedy macnęłam w jedno miejsce,koń odskoczył na bok.
-A więc boli go ścięgno!Tornado dostał od Stara w ścięgno!-powiedziałam z przekonaniem.
Paula?

Od Sandry C.D. Paula

-To świetnie!-powiedziałam.-Paula,mam pomysł.Wieczorem po kolacji pójdziemy do stajni z kocami i poduszkami i położymy się na sianie.Będziemy czekać na narodziny,co ty na to?-spytałam z przekonującym uśmiechem.
Paulina?

Od Pauli CD Sandra

- Boję się że jednak jest. Ja studiowałam weterynarię i mam kartę weterynarz- Powiedziałam.
- Takie rzeczy się czuje. Zobacz.- Powiedziałam i dałam namacać nogę konia. Wyraźne pęknięcie ale też i lekko przemieszczona noga. Była złamana jak nic.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Faworyta też będzie rodziła wtedy kiedy one.- Powiedziałam.
- Jejku  to dzisiaj.- Krzyknęłam.
Sandra?

wtorek, 3 czerwca 2014

Od Sandry C.D. Paula

-Fajnie by było.-uśmiechnęłam się i pogłaskałam Blue.
Paula?

Od Sandry C.D Paula

-Isabel zrobiła to specjalnie.-warknęłam.
-Paula nie martw się na pewno nie jest tak źle...-powiedziałam.
Paula?

Od Pauli Cd Sandra

-I jak tam Blue? Zdaje mi się że Zamieć i Blue będą rodziły w jednym dniu.- Powiedziałam.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Tornado wypuścili nasi ojcowie a Star był zamknięty w boksie a przy nim był napis: Uwaga! Koń niebezpieczny nie otwierać boksu.- Powiedziałam i zaczęłam badać nogę konia.
- Jedyną osobą która mogła go wypuścić jest Isabel. No nie według mnie Tornado ma złamaną nogę.- Powiedziałam.
Sandra?

Od Sandry C.D. Paula

-Nie,ale dziwne bo jak na Shire'a który waży kilka ton nie był tak ciężki i nie zmiażdżył mi stopy.-zaśmiałam się.Doczyściłam Dżuńka i poszłam czyścić moją Blue.
-No hej,kochana.Jak tam twoje maluchy?-zapytałam wchodząc.Blue była strasznie gruba.Czesałam ją delikatnie po brzuchu i podbrzuszu.
Paula?

Od Sandry C.D. Paula

-Jasne.-powiedziałam i zadzwoniłam.Po rozmowie wróciłam do Pauli.
-Zaraz będzie,kto w ogóle wypuścił ich razem na wybieg?!-syknęłam.
Paula?

Od Pauli Cd sandra

- Dżuniek łobuzie jeden.- Zaśmiałam się.
- Nic Ci nie zrobił ten łobuz?- zapytałam.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

-  Sandra  słyszałaś to?- Zapytałam. To było coś jakby odgłosy walki koni. Pobiegłyśmy w jej kierunku i zobaczyłyśmy że Tornado i Star się biją. Pobiegłyśmy i rozdzieliłyśmy konie. Razem przywiązałyśmy Stara do drzewa. Tornado strasznie utykał. Podejrzewałam że Star złamał mu nogę.
- Sandra zadzwonisz po panią Sylwię?
Sandra?

Od Sandry C.D. Paula

Podczas czyszczenia koni,musiałyśmy czyścić konia po koniu.Tak wypadło że czyściłam Dżuńka,który strasznie się wiercił podczas czyszczenia.Nagle nadepnął mnie.
-Au!Dżuniek!-krzyknęłam i pomasowałam stopę.Po chwili zaśmiałam się,a koń zaczął rżeć i brzmiało to właśnie tak jakby i on się śmiał.
Paula?

Od Sandry C.D. Paula

Na lipicanie jeździło mi się wspaniale.Wybił się lekko i leciał daleko.Ten koń był super.Zbliżała się godzina 17.Po drodze musiałyśmy zaprowadzić wszystkie konie do swoich boksów,aby zdążyć na 18 na kolację.
Paula?

Od Pauli Cd Sandra

- To tak się zasiedziałyśmy!?- Krzyknęłam ze śmiechem i pobiegłyśmy po chwili byłyśmy już przygotowane i miałyśmy wkładać stroje.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Jasne.- Powiedziałam. Pobiegłyśmy do stajni i wzięłyśmy konie. Pierwszy raz skakałam na Ben Hurze i nie miałam pojęcia jak mi pójdzie ale poszło świetnie.
Sandra?

Od Sandry CD Paula

-No pewnie.-powiedziałam z uśmiechem.
-A wiesz co,tak sobie myślę czy nie miałyśmy nakarmić koni?-zapytałam.Spojrzałam na zegarek i wytrzeszczyłam oczy.
-Paula,musimy wyczyścić konie,bo wycieczka przyjedzie za godzinę!-krzyknęłam
Paula?

Od Sandry C.D. Paula

-Dobry plan.-powiedziałam
-A właśnie,Paula jest wpół do trzeciej,za chwilę mamy trening skoków.Mój ojciec będzie na nas czekał przed stajnią o trzeciej.Musimy konie wyczyścić i osiodłać.-powiedziałam z entuzjazmem.
Paula?

Od Pauli Cd Sandra

- Czemu nie?- Zdziwiłam się.
- Jasne.
- A Sandra pomożesz mi trenować Ben Hura i Trewora dopóki Artur nie wróci do zdrowia?
Sandra?

Od Sandry C.D. Paula

-Mogę jechać z wami?-zapytałam w sprawie Artura.
Paula?

Od Pauli Cd Sandra


- Mam nawet plan.- Powiedziałam i pokazałam go:
-Każdy boks będzie wyciszany a dodatkowo każdy koń będzie miał oddzielny wybieg aby nie spotykać się z innym.- Powiedziałam.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Dokładnie.- Potwierdziłam.
- Ale patrz: Co to będzie jak wszystkie w tym samym czasie będą się źrebiły?- Powiedziałam.
- A właśnie mój ojciec mówi że jutro jedziemy odwiedzić Artura w szpitalu. Ponoć miał szczęście że koń nie kopnął go mocniej bo by zapadł w śpiączkę.
Sandra?

Od Sandry C.D Paula

-No i dobrze.Ja tego konia nie trawię...-burknęłam i założyłam na siebie ręce.
Paula?

Od Sandry C.D. Paula

-Dla mnie też.Jeśli chodzi o konie,to ja mogę nawet w ogóle nie spać.-zaśmiałam się.
Paula?

Od Pauli Cd Sandra

- Jestem ciekawa jaką.- Powiedziałam.
- Choć idziemy wyprowadzić Huragana i Tornado żeby się trochę popaśli a właśnie słyszałaś że mają zbudować izolatkę dla koni? Ponoć Star będzie tam umieszczony.
Sandra?

Od Pauli Cd Sandra

- Ok czemu nie. - Powiedziałam.
- Ciekawa jestem kiedy się urodzą źrebaki. Ale mamy problem. Będzie trzeba czatować od 22.00 do 6.00.- Powiedziałam.
- Dla mnie to nie kłopot a dla Ciebie?
Sandra?

Od Sandry C.D Paula

-Tak,bo mi ojciec powiedział,że mogę jeździć na jednym z lipicanów.-powiedziałam.-Ponoć chcą nam zrobić jakąś niespodziankę.-dodałam.
Paula?

Od Sandry CD Paula

-Jasne.-powiedziałam.Na zbieraniu jabłek nieco rozmawiałyśmy.
-Paula co myślisz o tym by je jutro zacząć ujeżdżać?-spytałam.-Jakoś mam ochotę się przejechać na Spartanie,wydaje mi się taki fajny w jeździe.-dodałam.
Paula?

Od Pauli Klacze

Noc spędziłam w stajni z Sandrą. Siedziałam pod boksem Tornado i  zamartwiałam się. Kiedy koń położył się i zaczął jeszcze bardziej charczeć poderwałam się z krzesła i wbiegłam do boksu. Usiadłam obok niego i położyłam jego głowę na kolanach. Całe szczęście po chwili zasnął spokojnie. Ja też  się zdrzemnęłam. Rano przyszli ojciec mój i Sandry.
- Dziewczyny teraz my pilnujemy koni a wy idźcie odebrać ciężarne klacze które przywieźli. Zaprowadźcie ja do reszty ale najpierw je oprowadźcie.
- Już idziemy.- Powiedziałam bez entuzjazmu. Poszłyśmy na dziedziniec i zobaczyłyśmy z 10 koniowozów.
- Cześć dziewczyny. Przywiozłem wam 20 koni ale w tym 7 ciężarnych klaczy.- Powiedział pan Rafał.
- Dziękujemy zaraz je wprowadzimy na wybieg.- Powiedziałam. Najpierw wyprowadził dwie klacze.
- To Carmen i Klara. Carmen to arab a Klara koń małopolski.- Powiedział i podał mi i Sandrze po jednej lonżce.


Po chwili wyprowadził znowu dwie klacze i powiedział:
- To Habanera folblut a ta to Cerera koń holsztyński. Podał nam lonże i teraz trzymaliśmy już po 2 konie.

Następne dwie też przedstawił i podał nam lonże.
- To Rossa folblut i Cyntia holsztyn.


- A ta to największa zadziora.  Nie wiem czemu nazwali ją Dżuma.- Powiedział i podał mi lonżę.

- Zaraz wracamy tylko konie do karuzel przypniemy.- Powiedziałam.  Poszłyśmy i przypięłyśmy je dwójkami do przegródek tylko Dżuma była sama. Wróciłyśmy do pana Rafała i zaczęłyśmy słuchać jego wykładów.
- No to słuchajcie mam dla was 14 ogierów wszystkie potulne jak baranki. No więc tak ta pierwsza dwójka to Krezus i Kastro holsztyny. Te dwa później to King i Kaszmir. King to folblut a Kaszmir arab.  Później Azyl i Komancz  perszerony. Następnie Brego i Aragorn claydsadle. Warro i Spartan to shire. A tu przed wami prosto z Indii koń razy marwari Sułtan i jego brat Szejk. I jeszcze tej samej rasy Kazam i Kapral.














- Są piękne.-Powiedziałam z jakim takim entuzjazmem. Wzięłyśmy je i zaprowadziłyśmy do karuzeli. Uwiązałyśmy je dwójkami. I ja zaproponowałam:
- Sandra idziemy nazbierać jabłek dla koni?
Sandra?