- Zapraszamy z radością.- Powiedziałam i zerknęłam na zegarek.
- Musimy się zbierać bo trener( Czytaj: Antonio Banderas) znowu się wkurzy.
- O ile się spóźnimy.- Powiedziała Sandra.
- Co jest niezwykle prawdopodobne. Jest za pięć czwarta a trening zaczyna się pięć po czwartej.- Powiedziałam.
- Jaki trening?- Zapytał Peter.
- Skoków i kaskaderstwa.- Odparłam.
- To może już jedźmy bo czym zagroził ostatnio pan Antonio? Jeśli się spóźnicie będziemy ćwiczyć do trzeciej w nocy.- Powiedziała ze śmiechem Sandra.
- Wiesz jak to jest z tymi jego groźbami.- Odparłam i pogoniłam konia. Sandra i Peter zrobili to samo. Po dziesięciu minutach staliśmy we trójkę przed panem Antoniem.
- No no. Dzisiaj zdążyłyście. Nie wiele wam brakowało do spóźnienia. Raptem 30 sekund.- Powiedział.
- Spieszyłyśmy się. Możemy zaczynać.- Powiedziałyśmy równocześnie z Sandrą.
- A ty młodzieńcze? Zostałbyś na treningu?- Zapytał pan Banderas.
<Peter?>
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń